Madera – wyspa powstała z lawy

Madera to niewielka wulkaniczna wyspa na Oceanie Atlantyckim. Należy do Portugalii, ale bliżej jej do wybrzeża Afryki. Ma zaledwie 57 km długości i 22 km szerokości. Wydawać by się mogło, że można ją przejechać wzdłuż i wszerz w zaledwie jeden dzień. Krajobraz jest tu jednak bardzo zróżnicowany – skaliste wybrzeże o wysokich klifach, otulone mgłą góry, tarasy uprawne, lasy warzynowe i bogata roślinność. Brakuje tu jedynie plaż – jest ich niewiele, w większości kamieniste. Aby poleżeć na złotym piasku lepiej popłynąć na sąsiednią Porto Santo.

Tak naprawdę  wyspa jest jedynie szczytem jednego z najwyższych wulkanów na świecie. Większość formacji skryta jest w wodach oceanu. To idealne miejsce dla miłośników wulkanicznych krajobrazów – terenu uformowanego z lawy i popiołu, o charakterystycznym rdzawo-brunatnym zabarwieniu. Madera przecięta jest głebokimi wąwozami i górami. Drogi pomiędzy nimi wiją się serpentynami. Nad wybrzeżem wznoszą się skaliste klify, z których wodospady spływają prost do oceanu. Przy brzegu wyłaniają się z wody skalne formacje o nietypowym kształcie. Jeżeli ktoś lubi aktywny wypoczynek, znajdzie tu sporo ciekawych tras oferujących rewelacyjne widoki. Niektóre z nich są proste i nie wymagają wysiłku, inne mogą dać w kość. Dużą atrakcją wyspy są levady, czyli wykute w skałach kanały prowadzące wodę w celu nawadniania upraw takich jak winogrona, banonowce czy trzcina cukrowa. Wzdłuż kanałów wydeptane są ścieżki i poprowadzono tu wiele pieszych szlaków o różnej skali trudności. Pozwalają odkryć wyjątkową przyrodę w głębi wyspy.

Ze względu na położenie w strefie podzwrotnikowej panuje tu łagodny klimat. Mówi się, że to wyspa wiecznej wiosny, gdzie temperatura na przestrzeni roku utrzymaju się na stałym, umiarkowanym poziomie. Ta wiosna jest jednak kapryśna – bywa że słońcu nie udaje się przebić przez gęste chmury, często mogą nas złapać także przelotne deszcze. Może być mokro i błotniście. W górzystym sercu wyspy może się zdarzyć nawet śnieg! Przed złą pogodą można łatwo i szybko uciec, przejeżdżając z jednego krańca wyspy na drugi.

Największym bogactwem Madery jest jej przyroda, ale można tu znaleźć także niewielkie, malownicze miasteczka. Jednym z bardziej znanych jest Camara de Lobos osławione przez Churchill, który znalazł tu swoje ulubione miejsce do malowania. Nas urzekły tu wzgórza bananowców wyrastające wprost nad wciśnietym w wąską zatoczkę portem i kolorowe łódeczki unoszące się na wodzie. No i jedzenie! W każdej z małych knajpek zaserwują Wam świetne ryby i owoce morza. Naszym numerem jeden byly lapas grelhadas, czyli grillowane małże podawane z bolo de caco – typowym chlebkiem z mieszanki mąki i słodkich ziemniaków z dodatkiem masła czosnkowego. Do tego obowiązkowo lekko musujące vinho verde. Jeżeli ktoś woli słodkie wina, warto spróbować miejscowej madery.

 

Brak komentarzy

Sorry, the comment form is closed at this time.