Co zobaczyć w Salwadorze

Salwador często jest pomijany i „przeskakiwany” przez wiele osób podróżujących po Ameryce Centralnej. Ciąży mu trochę łatka jednego z najbardziej niebezpiecznych krajów na świecie (w większości takowych rankingów bez większego problemu ląduje w Top 10) i pełna przemocy działalność gangów, las maras. Jakie jest jednak prawdopodobieństwo, że przypadkowy turysta doświadczy tych problemów na własnej skórze? Niewielka. Trzeba mieć naprawdę sporego pecha lub z premedytacją pakować się tam, gdzie nie trzeba.

Co Was zatem czeka w Salwadorze? Całkiem sporo atrakcji jak na tak niewielki kraj. Jednego dnia możecie się obudzić wśród wulkanów, a kilka godzin później popijać piwko na wybrzeżu, podpatrując surferów. Do tego klimatyczne miasteczka, niezadeptane przez turystów, serdeczni i otwarci mieszkańcy, pyszna kawa i rewelacyjne pupusy (placki z różnego rodzaju farszem, zazwyczaj za 1 USD można dostać 2 lub 3 i spokojnie można się nimi najeść).

Jak zaplanować trasę i co zobaczyć w Salwadorze? Poniżej podrzucamy Wam listę naszych ulubionych miejsc:

Ruta de las Flores

Kilka kolorowych, sennych miasteczek malowniczo położonych wśród zielonych gór. Najbardziej popularne z nich to: Ataco (nasze ulubione!), Juyua i Apaneca. Życie płynie tu bardzo spokojnie, a ściany budynków pokryte są barwnymi muralami. To właśnie z tego regionu pochodzi najlepsza kawa w Salwadorze.

co zobaczyć w Salwadorze

co zobaczyć w Salwadorze

 

Wulkan Ilamatepec (Santa Ana)

Najwyższy wulkaniczny szczyt Salwadoru. Wejście nie jest wymagające, a widoki są zacne. Można zobaczyć dwa inne wulkany – Cerro Verde i Izalco oraz piękne jezioro Coatepeque. Największą atrakcją jest chyba jednak niewielkie jeziorko o turkusowej barwie w kraterze. Na szczycie często jest bardzo wietrzenie, więc warto się na to przygotować. Trasę pokonuje się w sporej grupie z przewodnikiem i obstawa policji. Wprowadzono takie zasady, ponieważ niestety zdarzały się napady ratunkowe na turystów. Nie brzmi to może najbardziej zachęcająco, szczególnie dla osób, które lubią robić wszystko na własną rękę, ale chyba nie warto ryzykować.

co zobaczyć w Salwadorze

co zobaczyć w Salwadorze

 

 

Za wejście na szlak trzeba zapłacić 3 USD od osoby, dodatkowo 1 USD za przewodnika (którego tak naprawdę zobaczycie jedynie przy zbieraniu pieniędzy). Jeżeli macie namiot i chcielibyście spędzić noc wśród wulkanów, polecamy camping Casa Cristal. Nocleg kosztuje 2 USD za osobę, prysznic płatny dodatkowo – 1 USD. W weekendy to bardzo popularne miejsc wśród mieszkańców Salwadoru.

Wybrzeże

Najsłynniejsze miejsce na wybrzeżu Salwador to plaża El Tunco, gdzie zatrzymuje się wielu zagranicznych turystów. Jej charakterystycznym punktem są wulkaniczne skały, które najlepiej prezentują się w kolorach zachodzącego słońca. Sama plaża jest nie za duża, kamienista (po południa cała piaszczysta część znika). Do tego spore fale, które przyciągają surferów. Nasze pierwsze wrażenia z tego miejsca nie były zbyt entuzjastyczne, ale już pod koniec pierwszego dnia poczuliśmy jego klimat. Jeżeli nie jesteście fanami tłoku, głośnej muzyki itp., postarajcie się ominąć weekend. Na El Tunco wybrzeże Salwador się nie kończy. Możecie wybrać się kawałek dalej do Palmeritas – znacznie spokojniejszej miejscówki. Sporo dobrego z kilku rożnych źródeł słyszeliśmy też o Playa Mizata – ponoć czysta sielanka.

co zobaczyć w Salwadorze

 

Jeżeli szukacie typowo piaszczystej plaży, na pewno znajdziecie kilka ładnych w okolicach El Cuco. Samo miasteczko jest trochę chaotyczne i raczej brakuje mu uroku. Wystarczy jednak ruszyć kawałek w kierunku Punta Mango (kolejna słynna miejscówka dla surferów) i jest już znacznie lepiej.

co zobaczyć w Salwadorze

 

Suchitoto

Niewielkie, kolonialne miasteczko malowniczo położone na wzgórzu z widokiem na sztuczne jezioro Suchitlan. Często można usłyszeć, że jest trochę jak gwatemalska Antigua, zanim stała się tak turystyczna. To idealne miejsce na leniwe spacery i podpatrywanie życia mieszkańców na głównym placu. Na lokalnym targu za 3 dolary można kupić 4 awokado, pół kilo pomidorów, dwa bakłażany i papaję na deser. Wieczorem na głównym placu koniecznie trzeba zjeść lokalne pupusy. To okrągłe, kukurydziane placki nadziewane rożnymi farszami – najbardziej popularne to te z serem i fasolą, ale zdarzają się też ze szpinakiem, dynią. Oczywiście, zawsze znajdzie się też coś dla mięsożerców.

co zobaczyć w Salwadorze

 

Laguna Alegría

To jezioro ma nie tylko ładną nazwę (alegría to po hiszpańsku radość, nie mylić z alergią, na którą uparła się autokorekta). Położone w kraterze wulkanu słynie ze swojej turkusowej barwy oraz… specyficznego zapachu siarki. Przy brzegu są stoły piknikowe, kilka suchych toalet i można bezpiecznie zostać tam na noc (a czy nie fajnie nocować w kraterze wulkanu?). Raczej nie można tu narzekać na wygórowane ceny, za wstęp płaci się 1 USD od osoby + ewentualnie 1 USD za samochód. Bardzo miło wspominamy tę miejscówkę, choć wiało gorzej niż w kieleckim!

 

Wulkan Conchagua

Wygasły, nie imponuje wysokością (zaledwie 1225 m n.p.m.) i raczej nikt nie zmęczy się, wchodząc na niego, bo można właściwie na sam jego szczyt wjechać. Zachwycają za to widoki na Zatokę Fonseca, które można podziwiać z kilku punktów widokowych. Zdecydowanie warto wstać na wschód słońca – jest magicznie!

 

Perquin i Mozote

Trochę trudno nam pisać o tych okolicach w kategorii atrakcji turystycznej. Są to rejony, które bardzo ucierpiały w trakcie brutalnej wojny domowej w Salwadorze w latach osiemdziesiątych. Mozote to niewielka miejscowość, która stała się miejscem strasznej masakry – zamordowano tu prawie 1000 osób. Nie oszczędzono nikogo, nawet dzieci. Ocalała tylko jedna osoba. Rufina Amaya przeżyła, aby opowiedzieć światu o zbrodni, która zniszczyła życie jej rodziny, bliskich, sąsiadów. Dziś w miasteczku można zobaczyć pomnik poświęcony ofiarom.

 

W samym Perquin znajduje się Muzeum Salwadorskiej Rewolucji. Prowadzi je kilku weteranów wojny domowej i można posłuchać ich historii. Prawdę mówiąc wydało nam się trochę chaotyczne, a panowie zdają się zawieszeni w czasie, rozgoryczeni bolesną przeszłością i latami młodości odebranymi przez wojnę.  Na miejscu jest też obóz wojskowy, siedziba Radia Venceremos, a na pobliskim wzgórzu znajduje się lądowisko dla helikopterów.

 

Doświadczenia wieloletniej wojny domowej (zakończyła się w 1992 r) są wciąż żywe w pamięci wielu mieszkańców Salwadoru. Niektórzy opowiadają o nich z niepohamowanymi emocjami w głosie. Warto poświęcić chwilę i wsłuchać się w te historie.

Salwador bardzo pozytywnie nas zaskoczył. Choć to niewielki kraj spędziliśmy tam trzy tygodnie i dobrze się czuliśmy. Niektórzy straszyli drożyzną, a okazało się, że było to jedno z najprzyjemniejszych miejsc dla naszego budżetu. Przede wszystkim ze względu na sporą liczbę świetnych miejsc na kempingowanie – w większości przypadków płaciliśmy nie więcej niż 5USD za naszą dwójkę.

Słowo o bezpieczeństwie

Ten piękny obraz mąci jedynie jedno zdarzenie. Trzeciego dnia naszego pobytu w Salwadorze na drodze na wodospady Chorros de la Calera koło miasteczka Juyua wyskoczył na nas z krzaków koleś z maczetą i zażądał pieniędzy. Był agresywny, ale na szczęście udało nam się z tego wyjść bez strat. Zachowaliśmy spokój, co chyba zbiło go z tropu. Widać było, że jest nerwowy i to raczej była próba szczęścia, a nie wytrenowany napad. Nie będziemy ukrywać, że ta sytuacja kosztowała nas sporo stresu. Czy chcemy przez to powiedzieć, że Salwador jest niebezpieczny? Nie, wychodzimy z założenia, że na złych ludzi natknąć można się wszędzie. Większość mieszkańców była wobec nas bardzo serdeczna i przyjazna. Widać, że zależy im na tym, by turyści dobrze się czuli w ich kraju. Pomimo tego niefajnego zdarzenia wszystkim Salwador bardzo polecamy!

 

Post został przygotowany na laptopie marki

Brak komentarzy

Skomentuj