Co trzeba zobaczyć na Jukatanie?

Półwysep Jukatan to najbardziej oblegany przez turystów region Meksyku. Ogromne hotele, komercja i zawyżone ceny to nie są raczej nasze klimaty, także był nawet taki krótki moment, kiedy zastanawialiśmy się, czy chce nam się w ogóle w ten pierdolnik pchać. No ale być w Meksyku i nie wykąpać się w cenocie? Bez sensu. Do tego nowi meksykańscy znajomi doradzili nam sporo ciekawych i mniej oklepanych miejsc. No i po to przecież podróżujemy samochodem, żeby w najgorszym razie przed tymi chmarami turystów uciec.

I co z tego wyszło?

Jukatan nas zachwycił. Nawet Cancun okazało się wcale nie takie straszne, o ile po prostu się spędzi cały boży dzień na pięknej plaży Delfines, która cieszy się wyjątkową popularnością wśród zakochanych par jako sceneria na sesje ślubne. Można tu też spędzić noc – pod którymś parasolem, namiotem albo tak jak my w samochodzie. A jeżeli zgłodniejecie, to polecamy tacosy i burritosy z Fish Fritanga (w budce a nie w restauracji) albo wycieczkę na Mercado 23.


Nie jestem w stanie stwierdzić, czy półwysep to nasza ulubiona część Meksyku, bo tyle miejsc nam się w tym kraju spodobało i czuliśmy się tam tak fantastycznie, że trudno byłoby nam wyłonić jakiegoś faworyta. Jeżeli ktoś z Was się zastanawia, czy warto sobie fundnąć wakacje na tym turystycznym Jukatanie, to my podpowiadamy, że nie ma co się zastanawiać. Lepiej zacząć planować i szukać perełek. W tym ostatnim trochę Wam pomożemy i pokażemy listę naszych ulubionych miejsc.

Cenoty

Skoro to przede wszystkim dla nich wybraliśmy się na ten Jukatan, muszą znaleźć się na pierwszym miejscu. Już Majowie wiedzieli, że to jeden z największych skarbów półwyspu, więc nie można ich ominąć! Od pływania i skakania w tych naturalnych, wapiennych studniach lepsze jest chyba jedynie nurkowanie w nich, czego niestety nie spróbowaliśmy, ale na pewno to nadrobimy, skoro mamy już uprawnienia!
Najfajniejsze w cenotach jest to, że są bardzo różnorodne. Jedne przypominają malownicze jeziorka, inne znajdują się w ciemnych grotach, a jeszcze kolejne na pierwszy rzut oka wyglądają jak dziura w ziemi. Do tego krystaliczna woda i cudowna gra świateł. Nawet podczas największych upałów natychmiastowe orzeźwienie gwarantowane! Można byłoby stamtąd nie wychodzić, gdyby nie temperatura wody i ryzyko hipotermii.


Bardzo wiele cenot można znaleźć w okolicach Meridy (np. Cuzama), Valladolid (Samula), Playa del Carmen (np. Eden, Azul i Cristalino), Tulum (najsłynniejsze to Gran Cenote i Dos Ojos). W tych bardziej popularnych na miejscu jest cała infrastruktura: toalety, prysznice, można wypożyczyć maskę (polecamy kupić swoją – szybko się zwróci). Ceny wstępu są bardzo zróżnicowane. Wciąż można znaleźć małe, bardziej dzikie cenoty, które są bezpłatne, ale najczęściej trzeba liczyć się z ceną typu 50-120 pesos za osobę (1USD = 18 pesos). W niektórych, najbardziej turystycznych miejscach ceny zostały dość mocno wywindowane i wstęp może kosztować nawet ponad 200 pesos.

Tulum

Tulum to miejsce, które działa jak magnes, a ludzie popadają w stan błogiego rozmarzenia, kiedy słyszą tę nazwę. Z jednej strony dżungla, z drugiej nieprzyzwoicie piękna plaża o piasku jak mąka. Kiedyś była to niewielka, spokojna miejscowość, teraz coraz bardziej rozrasta się – powstają kolejne, niewielkie hotele, domki na drzewie, restauracje i bary. Można tu z taką samą łatwością znaleźć szaloną imprezę jak i swój własny kawałek plaży. Panuje luz, króluje klimat boho, sporo tu artystów i włóczęgów, najlepiej przemieszcza się na rowerze, a chodzi boso. Po porannej sesji jogi na plaży czas na odkrywanie najładniej położonych ruin Majów, potem orzeźwiająca kąpiel w cenocie, a przy wieczornym spacerze na plaży wypatrywanie małych żółwików. A potem już tylko salsa i drinki.

co trzeba zobaczyć na Jukatanie


Z Tulum można wybrać się też do rezerwatu Sian Ka’an. Po 40 kilometrach wyboistej drogi dojeżdża się do spokojnego i odludnego miasteczka Punta Allen, gdzie człowiek po kilku minutach zapomina o zgiełku całego świata. Nas niestety jednak trochę nas ta wycieczka rozczarowała, bo po drodze nie mogliśmy nie zauważyć całej masy śmieci, które zdecydowanie popsuły nam radość z pięknych krajobrazów.


W Tulum czas szybko płynie. Wiele osob przyjeżdża tam na kilka dni, a zostaje znacznie dłużej. Jeżeli szukacie miejsca, żeby się zatrzymać w tych okolicach, koniecznie sprawdźcie Villa Latina & JBH. To wyjątkowe miejsce prowadzone jest z wielką miłością i zaangażowaniem przez Wiolettę, Cezarego i Paulinę. Sami zobaczcie, jak tam pięknie:

Ruiny Majów

Historia dawnego Imperium Majów jest pełna niewyjaśnionych zagadek, fascynuje i pobudza wyobraźnię. Na całym półwyspie można odwiedzić świetnie zachowane, dawne miasta. Najsłynniejszym z nich jest oczywiście Chichen Itza, kilka lat temu ogłoszone jednym z nowych 7 cudów świata. Jest to niesamowicie rozległa strefa archeologiczna, najlepiej odwiedzić ją rano, żeby uniknąć tłumów i upału. Jeżeli chcecie się choć na chwilę poczuć jak odkrywca dawnej cywilizacji, musicie wybrać się gdzieś indziej. Bardziej spokojny, a wcale nie mniej spektakularny jest Uxmal, a według wielu osób jedną z najciekawszych stref jest Calakmul położone głęboko w dżungli.

co trzeba zobaczyć na Jukatanie

Izamal

Meksyk słynie ze swoich pueblos mágicos, czyli klimatycznych miasteczek pełnych magii i uroku. Jednym z naszych ulubionych jest Izamal. Niezaprzeczalnie króluje tu kolor żółty, Żółty jest franciszkański klasztor czuwający nad całym miastem, żółte są bramy miasta i fasady budynków. Skąd taki pomysł? Jedna z teorii nawiązuje do wierzeń Majów. Żółty to kolor kukurydzy, czyli święty. Jednak według oficjalnej wersji ta żółć to wynik wizyty Papieża Jana Pawła II w miasteczku i wyraz oddania wobec Watykanu. Którakolwiek z tych wersji jest prawdziwa, nam ten pomysł bardzo przypadł do gustu i spędziliśmy kilka godzin na włóczeniu się uliczkami miasteczka i obserwowaniu życia mieszkańców.

co trzeba zobaczyć na Jukatanie

co trzeba zobaczyć na Jukatanie

 

Bacalar

Jedno z naszych ulubionych miejsc nie tylko na Jukatanie, ale w całym Meksyku. Przepiękne jezioro, w którym podobno można się dopatrzeć aż siedmiu kolorów wody. Idealne miejsce na relaks i pływanie, szczególnie dla tych, którzy już trochę dość mają słonej wody.

co trzeba zobaczyć na Jukatanie

Las Coloradas i flamingi

Jeżeli ktoś z Was marzy o zobaczeniu sympatycznych flamingów na żywo, Jukatan to idealne miejsce. Obserwowanie tych ptaków w ich naturalnym środowisku to świetne doświadczenie. A do tego można połączyć je z wizytą w Río Lagartos i zobaczyć słynne Las Coloradas – różowe, solankowe jeziora ciągnące się wzdłuż piaszczystego wybrzeża. Inne dobre miejsca do łapania flamingów to okolice Progreso (Laguna Rosada – najlepiej przy zjeździe na strefę archeologiczną Xcambo) oraz Celustun, gdzie można wybrać się na wycieczkę łódką (według lokalnych informacji najlepszy okres jest od listopada do marca i fajnie połączyć to ze wschodem słońca).

co trzeba zobaczyć na Jukatanie

co trzeba zobaczyć na Jukatanie

 

Campeche

Ulice meksykańskich miast są pełne kolorów, ale nigdzie nie znajdziecie ich tyle co w Campeche. Tutaj panuje taka zasada, że ściany budynków stojących koło siebie nie mogą mieć tej samej barwy. Ktoś mógłby się obawiać, że wyjdzie pstrokato, ale nie w Meksyku. Mieszkańcy tego kraju mają zadziwiający zmysł estetyki i wiedzą jak zrobić, żeby było dobrze. Do tego, to chyba jedno z niewielu miejsc na świecie, gdzie wszystkie kable zostały poprowadzone pod ziemią tak, żeby nie kłuły w oczy. Idealne miejsce dla fotografów – nic nie psuje kadrów! Najsłynniejsza ulica to Calle 59, gdzie znajdziecie wiele restauracji i barów.
To też miasto dla wszystkich fanów Piratów z Karaibów! Campeche położone jest na wybrzeżu i przez wiele lat padało ofiarą ataków piratów. Z tego powodu część miasta została otoczona murami, istnieją podobno podziemne schrony, w których ukrywali się mieszkańcy. Nawet niektóre kościoły wyglądem przypominają tu fortece.

co trzeba zobaczyć na Jukatanie

co trzeba zobaczyć na Jukatanie

 

Pomuch

Meksyk to wybitnie katolicki kraj, jednak niektóre zwyczaje zaskoczyły nas tam bardziej niż spotkania z innymi religiami, głownie ze względu na wpływ dawnych wierzeń Majów, które w pewien sposób wymieszały się z katolickimi tradycjami. Takim zaskoczeniem było dla nas niewielkie miasteczko Pomuch niedaleko Campeche. A dokładniej jego cmentarz. W kolorowych grobowcach można zobaczyć czaszki i kości zmarłych. To dość osobliwy widok. Spacerując alejkami cmentarza, czuliśmy jednocześnie ciekawość i swoiste skrępowanie, że jesteśmy intruzami w świecie zmarłych.
Mieszkańcy Pomuch w kilka lat po śmierci (zazwyczaj trzy) wystawiają kości i czaszki zmarłych bliskich i każdego roku czyszczą je przed Dniem Zmarłych. Taki zwyczaj zaobserwowaliśmy jeszcze w kilku wioskach, przez które przejeżdżaliśmy. Warto zwrócić na to uwagę.

 

Ta lista nie wyczerpuje oczywiście wszystkich atrakcji półwyspu. Nie na wszystko starczyło nam czasu, część miejsc okazała się też niestety poza naszym budżetem. Na pewno tam jeszcze wrócimy. Chociażby żeby spróbować nurkowania i wybrać się na okoliczne wyspy – najbardziej kusi nas Holbox. A może Wy znacie jakieś miejsca, które powinny zostać dopisane do tej listy? Koniecznie się nimi z nami podzielcie!

 

Post został przygotowany na laptopie marki

Brak komentarzy

Skomentuj